Jestem osobą, która lubi ciepłą herbatę i łóżko. Kocham spać i leżeć do południa, a po południu zjeść coś smacznego i znowu wskoczyć pod kocyk. Tak, jestem rasowym leniuchem.... i mimo tego, muszę codziennie chodzić na zajęcia, do sklepu, sprzątać w mieszkaniu i, o zgrozo.. uczyć się.
Niestety obecny sezon zimowo – pluchowy nie
sprzyja aktywnością innym niż sen, dlatego taki kanapowiec ma jeszcze trudniej
zwlec się z łóżka i udawać, że nie przeszkadza mu budzik ustawiony na 6.00. Pewnie
znajdzie się tu sporo osób podobnych do mnie i również codziennie rano
zadających sobie pytanie „DLACZEGO?”.
Moi drodzy, dziś przygotowałam kilka porad
jak uszczęśliwić siebie, a przy okazji zwiększyć swoją produktywność podczas zimowego poranka.
Kiedy już wstaniemy z łóżka od razu je
ścielimy. Przez to nie dręczy nas myśl powrotu pod ciepłą kołderkę i mózg
załącza sobie „tryb dzienny”. Warto też koło łóżka mieć jakiś ciepły
szlafroczek lub sweterek do narzucenia na siebie, bo jedyne czego nienawidzę
tak, jak wstawania rano, to uczucie zimna zaraz po wyjściu spod kołderki.
Kolejnym krokiem w naszej rutynie powinno być
śniadanie. Najlepiej cos ciepłego, co rozgrzeje nasz żołądek z rana. Ja
preferuje jajecznicę na maśle, ponieważ przyzwyczaiłam się ostatnio do białkowo-tłuszczowych
pierwszych posiłków.
Teraz, z pełnym brzuszkiem, możemy zacząć
się już szykować do wyjścia. Wg mnie ubranie dresów i ciepłego, rozciągniętego swetra
wcale nie pomaga w wyjściu z domu rankiem. Mnie jedynie to rozprasza. Mam
wrażenie, ze mój mózg nie wie gdzie jest, czy w domu i może sobie pozwolić na
drzemkę i rozkojarzenie, czy na uczelni/w pracy, gdzie powinien się jak
najbardziej skoncentrować. Ubranie powinno być schludne i eleganckie, a makijaż
wykonany najlepiej jak potrafimy, a jeśli nie mamy czasu to chociaż na tyle,
żeby dać sobie do zrozumienia, ze musze wyjść i dać z siebie wszystko.
