Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 grudnia 2017

O tym, co powienieneś wiedzieć przed rozpoczęciem się nowego roku.

Kolejny z takich wyjątkowych dni w roku - sylwester. Pewnie większość z Was rozpoczęła już przygotowania do corocznej, hucznej imprezy. Makijaże, piękne stroje, brokaty we włosach - standardowy sylwestrowy pakiet. W moim przypadku do zestawu należy dołożyć jeszcze godziny rozmyślań i analiz, które co roku towarzyszą mi tego dnia.

Niestety noworoczne postanowienia nie zawsze wypalają, a przemyślenia często zamieniają się w użalanie się nad sobą i swoim losem, a w ten sposób pozbawiają nas obiektywnego spojrzenia na miniony rok - nasze wzloty i upadki. Spotyka to również mnie, dlatego w tym roku postanowiłam to zaplanować. Nie ważne jak bardzo dziwnie to brzmi, ważne żeby działo, dlatego podzielę się tym mini planem.



Najpierw refleksje. 

Przypomnijmy sobie jacy byliśmy zaczynając poprzedni rok. Nasz wygląd, zachowanie. Można w tym celu posłużyć się zdjęciami lub tak jak w moim przypadku prowadzonym dziennikiem obfitującym w przemyślenia.

Planowałam schudnąć 5 kg, finalnie przytyłam 2 kg, hmm.. Jestem beznadziejna i do niczego?
Bez przesady. Ważne, żeby podejść do tego z dystansem. Szukajmy nie tylko niepowodzeń, ale też pozytywnych stron (patrząc na kolor moich włosów w styczniu już chyba wiem co za czyn dostanie tytuł największego osiągnięcia 2017 roku).

Jeśli wiemy, że coś nie poszło nie obwiniajmy siebie za wszystko. Rozważmy wszystkie okoliczności i przebaczmy sobie. Tylko wchodząc w nowy rok z "czystą kartą" możemy sprawić by był naprawdę wyjątkowy.

Czego miniony rok mnie nauczył? To pytanie powinno być kolejnym punktem naszych rozważań. To bardzo ważne czego nauczyły nas sukcesy i porażki. Chociaż podobno najlepiej człowiek uczy się na błędach. Trzeba też tu uwzględnić nowe umiejętności. Ja wpisuję w tę kategorię nauczenie się podstaw niemieckiego i opanowanie gotowania do poziomu "zjadalne" :)

Potem plany.

Planujmy "z głową". Stawiajmy sobie realne cele, bo mając przed sobą możliwą do wykonania pracę łatwiej będzie nam się zmobilizować. Proponuję zaplanowanie sobie czegoś na każdy miesiąc, a przynajmniej na tych kilka najbliżych. W ten sposób nie będziemy odkłądać wszystkiego na potem tłumacząc sobie "aaa do końca to roku mam jeszcze mnóstwo czasu.

Ważne jest ustalenie swoich priorytetów. Spisanie ich i powieszenie w widocznym miejscu. W razie wątpilwości i utraty motywacji zawsze można na nie spojrzeć i przypomnieć sobie co jest Waszym numerem 1.

Moim priorytetem w tym roku będzie powrót w dobrej formie do biegania, planuję naprawić formę i pokazać się w AZSie :) Koniecznie dajcie znać jak to wygląda u Was :D

środa, 20 grudnia 2017

Lekarstwo na zimową depresję



Zbliżamy się do najkrótszego dnia w roku. Myślałam, ze jestem odporna na zimową chandrę, ale jakże się myliłam. Dopadło to również mnie. Dopiero niedawno się  zorientowałam i odkryłam, że faktycznie ostatnimi czasy towarzyszy mi to poczucie beznadziejności i zmęczenia życiem. Trzeba cos z tym zrobić. Chwilę poleżałam, pomyślałam, kolejną chwilę jeszcze poużalałam się nad swoim losem i zrobiłam mały research.


sobota, 4 listopada 2017

Wycofanie, wysokie IQ i kilka zdań o emocjach.

Idę korytarzem dawnej podstawówki, zaglądam do znajomych klas i pozdrawiam poznających mnie nauczycieli (tych nie poznających też). Spadł na mnie dziś obowiązek zaprowadzić do szkoły bratanka. Swoją drogą to bardzo rezolutny drugoklasista, zadaje mnóstwo pytań i zachwyca się każdą moją odpowiedzią. Będąc w "publicznej dwójce" wróciły obrazy spędzonego tu dzieciństwa i z zafascynowaniem tym, że szkoła nic a nic się nie zmieniła postanowiłam przejść się po budynku.Spoglądając na mijane maluchy rzucił mi się w oczy chudziutki chłopiec, w okularach, z gruba książką w ręku. Wyglądał jakby bał się ludzi i unikał wzroku kogokolwiek. Stałam chwilę patrząc na niego, aż podeszła do mnie znajoma nauczycielka mówiąc, że ten mały Tomek to najinteligentniejsze dziecko w szkole. Hmm..


środa, 6 września 2017

KonMari, 3 worki śmieci i droga do minimalizmu.

Mój pokój żyje. Pełno w nim dziwnych rzeczy, książek, kosmetyków, pudełek i innych gadżetów. Wydaje mi się, że każda z nich jest niezbędna. Przecież nie kupowałabym jej w przeciwnym wypadku. Każda poduszka, ciuszek czy bransoletka, wszystko zyskało miano "bardzo potrzebne". 
Tak myślałam jeszcze 2 miesiące temu.

czwartek, 24 sierpnia 2017

Jak poprawić pewność siebie w minutę.

Próbuję patrzeć prosto w oczy, ale nie wiem cy nie lepsze byłoby uniknięcie tego. Zaczynają mi się trząść wilgotne już ręce, a z głosu uleciała cała pewność siebie. Wtedy rozmówca już wie co się szykuje.. kłamstwo. Niestety nie umiem kłamać.


niedziela, 13 sierpnia 2017

Jak odnieść sukces?

Miejscowość Orono, na University of Maine 24-letni chłopak właśnie kończy anglistykę. Na ten moment od czasu do czasu pisze felietony do tamtejszej gazety. Nabywa prawo do nauczania języka angielskiego na poziomie licealnym. Potem bierze ślub, płodzi trójkę i aby rodzinie starczyło na życie, zaczyna pisać opowiadania. Jedno z nich przeradza się w coś większego, lepszego.
Niestety książka zostaje wielokrotnie odrzucona przez wydawców. Mężczyzna wyrzuca dzieło do kosza i ma nadzieję, że wszyscy o tym zapomną.
Wiecie o kim mowa? Tak, o Stephenie Kingu, jednym z aktualnie najpopularniejszych pisarzy, który na swoich powieściach zbił fortunę.
Całe szczęście, że żona pisarza w porę uratowała maszynopis "Carrie" i zachęciła Kinga do dalszej pracy, a wydawnictwo Doubleday pozwoliło mu zacząć zarabiać na pisaniu poważne pieniądze.


niedziela, 6 sierpnia 2017

Nie zmarnuj czasu w te wakacje.

Dziś jak zwykle wstałam około 7, odprawiłam poranne rytuały i zaczęłam wytężać mój umysł. Wyjeżdżam jutro nad morze, a wiąże się z tym coroczny dylemat pod tytułem "Co by tu spakować?"
I nie, nie będzie to poradnik wakacyjny, którego można by było się spodziewać po takim wstępie.


Zaczynając zastanawiać się nad zawartością walizki, przechodząc do pytania "co ja będę tam robić?", moja głowa zakończyła to krótkie posiedzenie przy szafie na stwierdzeniu, że jadąc na wakacje  będę marnowała czas.. bo nie wiadomo jaka będzie pogoda, bo nie będzie internetu, bo będę leżeć na plazy i nic nie robić. Przecież mam fajną pracę wakacyjną, którą będę musiała zostawić, mam bloga i czytelników, których również opuszczę na trochę.
Rozmyślania te, doprowadziły do sytuacji, w której wcale nie cieszyłam się na myśl o wyjeździe, bo przecież "Marnowanie czasu to okradanie siebie", a nikt z nas złodziejem być nie chce.

Ktoś pomyśli "co to za paranoja?", ale prawda jest taka, że sobie można wkręcić wiele rzeczy. Chyba mam z tym niemały problem.. ale przechodząc do sedna - kiedy czas jest zmarnowany, a kiedy wykorzystany na odpoczynek?

Jak wiadomo od zawsze, największym jego pożeraczem jest komputer, i choć staram się produktywnie rozplanowywać dni wolne, to zdarza się, że na godzinkę czy dwie włączą mi się simsy (same!). Drugim nieprzyjacielem jest sen, wbrew pozorom. Wiadomo, wyspać się trzeba i sama o tym często wspominam, ale popołudniowe drzemki to coś strasznego. Rozleniwiają, czujesz się jeszcze bardziej zmęczony niż przed.
W sumie można by wymieniać i wymieniać, biorąc pod uwagę, że każdy z nas ma inne hobby, pracę ect.

Jednak co dla mnie na pewno nie jest marnacją czasu?
Na pewno książki - ich nigdy w moim życiu za wiele. Mogę tez tu napisać, że zacieśnianie więzi z bliskimi (jakkolwiek to brzmi).. i po przemyśleniu sprawy - wakacje, zasłużony odpoczynek po ciężko przepracowanym roku. Nikt nie każe mi tam leżeć do góry brzuchem. Biorę aparat, biore notes, biorę książki. To będzie kolejny świetny wyjazd!

niedziela, 23 lipca 2017

Stwórz własną "Morning Routine" i popraw swoją produktywność.

Często przeglądam youtube i równie często rzucają mi się w oczy filmiki "morning routine" czy coś w tym stylu. Lubie je, zwykle spotkamy tam pięknie zaaranżowane wnętrza w tle i niesamowicie dopracowany montaż. Nie zawsze chodzi mi o samą esencję filmiku, co nie zmienia faktu, że posiadanie swojej własnej porannej rutyny jest bardzo ważne. Dlaczego?


niedziela, 16 lipca 2017

Dlaczego żałuję pieniędzy wydanych na streszczenia?

Wchodzisz do biblioteki, przechadzasz się między regałami, czujesz ich zapach. Kochasz gładzic je po okładce i każde otwarcie sprawia Ci przyjemność. Kocham książki. Im grubsze, tym lepsze. Trzymając taką książkę w rękach wiem, że kryje ona niesamowitą przygodę, a czytanie jej będzie świetnym przeżyciem. 
Jeszcze przed paroma miesiącami powiedziałabym, że są wyjątki od tej reguły, bo powiedzmy sobie szczerze: jaką przygodę może kryć Bochenek*? Zamiast zabrać się za porządne studiowanie kupowałam streszczenia, "coś cieńszego" i takie tam.
* - (dla mniej wtajemniczonych) 5-tomowa biblia anatomiczna

niedziela, 9 lipca 2017

Wakacje z książką.

Czas wakacji (może nie dla wszystkich) zaczął się już w pełni, i choć pogoda mało wakacyjna, to w głowie już zadomowiły się mi plany na przeróżne wycieczki, biwaki i wieczorne grille. Moją ulubiona formą wypoczynku jest leżenie na plaży, na miękkim kocyku, najlepiej kiedy w oddali słychać szum fal, albo ćwierkanie ptaszków. Taki ze mnie leniuszek.
Co więcej, nie wyobrażam sobie takiego odpoczynku bez książki i ten temat chciałabym dzisiaj poruszyć.

niedziela, 25 czerwca 2017

Kiedy zielony kolor stał się symbolem relaksu.

Stałam w korku jednym z najbardziej ruchliwych łódzkich skrzyżowań. Sygnalizacja się zmieniła, kolor zielony - lubię ten kolor, to znak, ze czas ruszyć. Nacisnęłam pedał gazu, powoli zwalniając sprzęgło.. i wtedy też zaczęłam się zastanawiać ile jest prawdy w zielonym kolorze.



niedziela, 11 czerwca 2017

Garnitury, dresy i pewność siebie.

Zaczęłam pisać tego posta bardzo późno, jakoś koło 2 w nocy. Po mózgu przemęczonym nauką krążyło mi parę dziwnych myśli, i choć główna teza pozostaje bez zmian, to jednak czytając go rano ponownie uznałam, że noc to nie najlepsze pora dla dla moich zdolności umysłowych i twórczych.

niedziela, 28 maja 2017

O tym jak odnaleźć sens w życiu i pomóc innym + WYNIKI KONKURSU



Każdy z nas codziennie toczy swoją własną walkę o lepsze jutro. Walczymy, zmagamy się z trudnościami, które napotykamy z swojej drodze, bo życie nie jest kolorowe. Są dni, kiedy nic nam nie wychodzi. Łapiemy anginę, nie zaliczmy egzaminu, a przy okazji psuje się nasz komputer. Jak podczas trudnych chwil zachować spokój i nadal cieszyć się życiem?


niedziela, 23 kwietnia 2017

Wielki świat małych ludzi.



11 czerwca 1969 roku Morristown, w stanie New Jersey. Na świat przychodzi Peter, najmłodszy z rodzeństwa, syn nauczycielki i agenta ubezpieczeniowego. Jego marzeniem jest zostać aktorem. Niestety u chłopca lekarze diagnozują chorobę genetyczną – achondroplazję.
Mimo ukończenia studiów aktorskich i dostania dyplomu, Peter nie może znaleźć pracy w zawodzie. Ima się różnych zajęć, aby zarobić na życie. Jednak wciąż uparcie dąży do realizacji swojego marzenia.


I wiecie co? Udaje mu się.. i to jak.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Szybkie uczenie się okiem przyszłego medyka.



Może medyk to nie koniecznie dobre słowo, ale cięzko pracujący student kierunku lekarskiego już o wiele lepsze. Możecie wierzyć lub nie, ale ilość nauki w porównaniu do lieceum jest naprawdę przygnębiająca, ale.. (i teraz dobre wieści) jeśli wiesz jak się uczyć i przestawisz trochę swój mózg to naprawdę da się wszystko ogarnąć, a przy tym wygospodarować tez trochę czasu dla siebie.

Zbliża się matura. Jeszcze rok temu stanowiła ona dla mnie nie lada wyzwanie, dlatego piszę ten post teraz, aby pomóc maturzystom ogarnąć jeszcze ostatnie działy w przyjemny i szybki sposób.

wtorek, 28 marca 2017

Habit stacking, czyli o tym jak ogarnąć swoje nawyki.



Niedawno przeprowadziłam mały research dotyczący badań nad mózgiem dzieci. 

W ten właśnie sposób natknęłam się na ciekawy artykuł o jednym z takich badań przeprowadzonym w 2007 roku przez wysoko postawionych naukowców z wielkich i znanych uczelni.
Wyniki są co najmniej ciekawe, ponieważ odkryto, że niemowlaki mają ok. 41% więcej neuronów niż dorosły człowiek. 

poniedziałek, 6 marca 2017

Jak zacząć poniedziałek, żeby cały tydzień był niesamowicie produktywny.

Ostatnio dużo myślałam nad moją organizacją i straconym podczas całego tygodnia czasem. Pogoda nie sprzyjała, ale od kiedy zaczęło mnie budzić piękne słońce, postanowiłam coś zmienić. Od kilku tygodni towarzyszą mi pewne rytuały, które poprawiły mój humor i sprawiły, że poczucie straty czasu zniknęło.

Pierwszym z nich jest poniedziałkowy trening. Nie każdy rankiem ma czas na pójście na siłownie tego dnia rano, co nie znaczy, że z takiego pobudzającego treningu trzeba rezygnować.
Moja receptą na udany tydzień jest przede wszystkim poranny rozruch na odświeżenie umysłu i poprawienie koncentracji.
Zaczynamy go krótką rozgrzewką. Może to być trucht w miejscu z 20stoma pajacykami. Następnie przechodzę do przysiadów z obciążeniem w przypadku butelki wody a potem do martwego ciągu również z takim obciążeniem. Po tym robię 3 serie "hip trust".
Kolejną częścią jest kilka ćwiczeń na górne partie, a potem włączam na zmianę kilka ćwiczeń na brzuch lub na boczki. Na koniec chwile się rozciągam.
Taki trening nie trwa dłużej niż 40 min, a jest w stanie poprawić mi humor i oprzytomnić umysł.

wtorek, 28 lutego 2017

Jak to bywa z moja organizacją?



­­Zorganizowane życie. 

Takie którego chciałabym kiedyś doświadczyć, wymarzone. Niestety, mimo moich dążeń ciągle tkwi we mnie niegrzeczny bałaganiarz, którego nie potrafię poskromić, a który niesamowicie utrudnia planowanie i realizowanie tych planów. Mam nadzieje, że kiedyś, małymi kroczkami uda mi się spełnić to marzenie o uporządkowanym planie dnia. 

Dziś chciałabym przedstawić moje ulubione „małe kroczki”.

środa, 15 lutego 2017

Zdrowe śniadania, lody i wysokie obcasy.



Budzę się, przecieram moje wiecznie zmęczone oczy, biorę głęboki wdech i sięgam po wodę, postawioną obok mojego łóżka. 

Pije, piję i piję, przynajmniej szklanka z rana. Dla pięknej cery, zdrowych włosów i lepszego trawienia. Taka moja „morning routine”.
 Jednak nie lubię opowiadać o sobie, dlatego główną bohaterkę tego posta nazwijmy Ana. Mama od zawsze wciskała jej kity, że po niegrzeczne dzieci przyjeżdża czarna wołga, a deseru nie można jeść przed obiadem. Może coś w tym było, ale kiedy nasza bohaterka postanowiła zamieszkać sama dużo rzeczy się zmieniło.


Przede wszystkim to nie wołga przyjeżdża po niegrzeczne dzieci, tylko coś pomiędzy odruchem wymiotnym, a niekończącym się bólem głowy, zwane przez niektórych kacem. Po drugie deseru nie je się przed obiadem, bo zwykle obiadu nie ma, a czasem także deseru, a jeśli już jest to gości też czasem zamiast śniadania. 

Okropne, prawda?

środa, 4 stycznia 2017

Co sprawia, że czuje się dobrze w sezonie zimna i wiecznego wieczoru.


Jestem osobą, która lubi ciepłą herbatę i łóżko. Kocham spać i leżeć do południa, a po południu zjeść coś smacznego i znowu wskoczyć pod kocyk. Tak, jestem rasowym leniuchem.... i mimo tego, muszę codziennie chodzić na zajęcia, do sklepu, sprzątać w mieszkaniu i, o zgrozo.. uczyć się.

Niestety obecny sezon zimowo – pluchowy nie sprzyja aktywnością innym niż sen, dlatego taki kanapowiec ma jeszcze trudniej zwlec się z łóżka i udawać, że nie przeszkadza mu budzik ustawiony na 6.00. Pewnie znajdzie się tu sporo osób podobnych do mnie i również codziennie rano zadających sobie pytanie „DLACZEGO?”. 



Moi drodzy, dziś przygotowałam kilka porad jak uszczęśliwić siebie, a przy okazji zwiększyć swoją produktywność podczas zimowego poranka.

Już na starcie dnia napotykamy przeszkodę w postaci dzwoniącego budzika. nie wiemy na co spojrzeć, na szarowke za oknem, czy na budzik pokazujący niewygodną godzinę. Zwykle patrzymy jeszcze nieprzytomnym wzrokiem i wtedy naszym oczom powinna się ukazac woda z cytryną postawiona na blacie naszej etażeki. Tak, woda z cytryna pobudza mnie, mam wrażenie, że dodaje energii potrzebnej do wstania z łóżka i przy okazji witamina C wzmacnia nasza odporność na sezonowe wirusy.


Kiedy już wstaniemy z łóżka od razu je ścielimy. Przez to nie dręczy nas myśl powrotu pod ciepłą kołderkę i mózg załącza sobie „tryb dzienny”. Warto też koło łóżka mieć jakiś ciepły szlafroczek lub sweterek do narzucenia na siebie, bo jedyne czego nienawidzę tak, jak wstawania rano, to uczucie zimna zaraz po wyjściu spod kołderki.

Kolejnym krokiem w naszej rutynie powinno być śniadanie. Najlepiej cos ciepłego, co rozgrzeje nasz żołądek z rana. Ja preferuje jajecznicę na maśle, ponieważ przyzwyczaiłam się ostatnio do białkowo-tłuszczowych pierwszych posiłków. 

Teraz, z pełnym brzuszkiem, możemy zacząć się już szykować do wyjścia. Wg mnie ubranie dresów i ciepłego, rozciągniętego swetra wcale nie pomaga w wyjściu z domu rankiem. Mnie jedynie to rozprasza. Mam wrażenie, ze mój mózg nie wie gdzie jest, czy w domu i może sobie pozwolić na drzemkę i rozkojarzenie, czy na uczelni/w pracy, gdzie powinien się jak najbardziej skoncentrować. Ubranie powinno być schludne i eleganckie, a makijaż wykonany najlepiej jak potrafimy, a jeśli nie mamy czasu to chociaż na tyle, żeby dać sobie do zrozumienia, ze musze wyjść i dać z siebie wszystko. 



                                                           Teraz jesteśmy gotowi do wyjścia z domu!