niedziela, 11 czerwca 2017

Garnitury, dresy i pewność siebie.

Zaczęłam pisać tego posta bardzo późno, jakoś koło 2 w nocy. Po mózgu przemęczonym nauką krążyło mi parę dziwnych myśli, i choć główna teza pozostaje bez zmian, to jednak czytając go rano ponownie uznałam, że noc to nie najlepsze pora dla dla moich zdolności umysłowych i twórczych.



Od początku.. siedząc wieczorem, przeglądają moje social media zaczęłam się zastanawiać jak moja osobista miłość wygląda w garniturze. Tak, jesteśmy razem ponad 1,5 roku, a ja nadal nigdy go w takim stroju nie widziałam. Jednie może w koszuli do w miarę eleganckich spodni, albo w eleganckich spodniach to niezbyt pasującej koszulki. 
Rozmyślaniom tym towarzyszył pan z reklamy Vistuli, na którego natknęłam się robiąc nocny przegląd internetu. Przecież mój M. nie był wcale mniej przystojny, i nie mówię tego jako zakochana małolata, ale tak całkiem obiektywnie (powiedzmy). 
Garnitur zaraz skojarzył mi się z facetem dobrym w łóżku, zamożnym, pewnym siebie.
M. wolał styl bardziej luźny, nawet BARDZO luźny, a mianowicie swoją kolekcję dresów w różnych odcieh szarości. Znałam każde na pamięć i choć nie mówię, że mi się w nich nie podobał to bardzo zapragnęłam zobaczyć go w czarnym, ewentualnie granatowym garniturze. Czekałam z niecierpliwością na okazję i zaspoileruję, że choć post na opublikowanie czekał prawie miesiąc to nie doczekałam się jak na razie.

Oprócz walorów estetycznych badania dowiodły, że garnitur wpływa pozytywnie na samoocenę
noszącego, a także na jego kreatywność i sposób myślenia, tzn. poszerza horyzonty myślowe. Działa to też w drugą stronę - mam na myśli szary dresik. Ten ubiór sprawia, ze jesteśmy bardziej wyluzowani i nasz sposób bycia jest bardziej luźny i jesteśmy skłonniejsi do łamania konwenansów.. (teraz przed oczami staje nam obraz "seby z osiedla") .. i choć szary postrzegany jest jako kolor przytłaczający w symbolice ogólnej, to rzeczy noszone w tym kolorze mówią o chęci poradzenia sobie ze swoimi problemami, harmonii ze światem i pozostania w ukryciu z tymi pragnieniami.

Zapytałam z ciekawości co myśli o tym sam zainteresowany, na co zostałam zapytana o to samo: czemu na co dzień nie chodzę w szpilkach, ubrana wybitnie elegancko?

No właśnie. Szpilki i inne dziwne gadżety zostawiam na specjalne okazje, i szczerze mówiąc w  życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby w dzień powszedni iść na spacer w butach na obcasie. Nie jestem typem modnisi, ale właściwie dlaczego nie chcę czuć się pewniejsza siebie i kreatywniejsza (bo powiedzmy, że mamy do czynienia z damskim zastępnikiem garnituru). Może warto coś zmienić? Może powinnam spróbować nosić rzeczy, które teoretycznie dodadzą mi parę naprawdę przydatnych cech? 
Jak Wy zapatrujecie się na noszenie eleganckim ubrań na co dzień?